Strona glówna

„Gospodyni” – Kobieta z rodem…

Spread the love
Kobieta na obrazie pełni funkcję Gospodyni.

Charakterystyczne jest to, że na głowie ma cały dom. Troszczy się o niego i dba, by w nim niczego nie brakowało.

Ona sama sprawia wrażenie silnej i mocnej. Raczej „mocnej”.

Kobieta w rodzie

Pochodzę z rodu, w którym to kobiety były – czuły się ofiarami – pozornie, ponieważ w rzeczywistości rządziły mężczyznami, kierowały nimi i za nich podejmowały decyzje życiowe i finansowe. Mężczyźni godzili się na to. Ceną, jaką płacili była ucieczka w chorobę albo nałogi lub bunt i agresja w zależności od tego czy mężczyzna był poddany kobiecie czy walczył o swoją autonomię.

Siłę moich kobiet rodowych widziałam jako niszczącą swoich mężczyzn. Dlatego realizowałam wzorzec kobiety ofiary, która nie potrafi w pozytywny sposób dostrzec tego potencjału moich przodkiń – bogiń. Bałam się tej ich władzy nad mężczyznami. Nie rozumiałam, że ich cechy takie jak, pazerność, chłód, władczość chroniły je przed zranieniem i wykorzystaniem przez mężczyzn.

Dopiero przy mężczyźnie, z którym stworzyłam bliską relację zrozumiałam, że to, co wypierałam w sobie, rządzenie pieniędzmi, podejmowanie decyzji, stanowczość to atuty które rozwijane w pozytywny sposób mogą dać mi siłę i wyrazić to, czego nie udało się mężczyznom w moim pokoleniu. Tak mężczyznom.

Duch rodowy

Mój Duch pokoleniowy: arogancki, buntowniczy, niszczony przez kobiety reprezentował cechy zgodne z rodowym zapisem, które czyniły mnie „kompletną” i „pełną”. Będąc z mężczyzną z bieguna przeciwnego odczuwałam przy nim Pełnię. 

Aż role się odwróciły. Mój mężczyzna niszcząc moją uległość, skrajną bierność i całkowite poddanie wymusił na mnie, potrzebę obrony samej siebie. Musiałam więc sięgnąć do cech, których nie tolerowałam u moich przodkiń:  siły agresji, sprytu w zachłanności, stanowczości w chłodzie, dopóty, dopóki nie osiągnęłam w sobie drugiego bieguna i równowagi w tym, co niszczyło je wraz z mężczyznami.

Gospodyni we mnie

Wykorzystując cechy kobiet w moim pokoleniu ochroniłam siebie, stworzyłam w sobie kobietę, która niczym gospodyni, dba o ognisko domowe. Nie muszę zamartwiać się ciągle o gospodarstwo domowe, dzieci, partnera. Ale mogę użyć tych cech, by zbudować prawdziwy DOM, taki, który stworzyłam w Sobie. Ta gospodyni we mnie przyjmuje i z uwagą przygląda się, dba i otacza opieką tych, których chwilowo spotyka; wydarzenia, które są godne uwagi.

A kiedy ugości puszcza wolno z poczuciem spełnienia, bez odczucia, że coś komuś jest winna.

 

Photo: Stefan Suberlak

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: