Relacje i związki,  Strona glówna

O Miłości „bez warunków”

Trwanie w związku z człowiekiem okrutnym, agresywnym i bezdusznym, odbiera siły i chęć do życia, o czym pisałam w artykule:  Złapana w pajęczą sieć ukochanego.

Związek z osobą narcystyczną, z pogranicza psychopaty, zamyka w jego świecie, a on sam stosuje siłę, by zawładnąć osobą, z którą na co dzień żyje. Wśród osób rozwijających się duchowo istnieje przekonanie, że partner, który uosabia pewne cechy, jest odbiciem również cech partnera. Osoby bardziej zainteresowane tematem „lustra” odsyłam do artykułu Faridy.

Chcę tutaj nadmienić, że dotyczy to obu płci. Najczęściej mówi się o mężczyznach stosujących przemoc słowną czy psychiczną, jednak czasem tą osobą jest kobieta, która umiejętnie manipulując partnerem, czyni z niego, pozbawionego męskości i potencji chłopca.

Partner, dla którego samo określenie związek, małżeństwo, partnerstwo jest niemalże „świętością”, potrafi trwać przy takiej osobie pół swego życia, znosząc w imię wartości, w które wierzy, upokorzenia i ból psychiczny i fizyczny. Trwając w takim „układzie” stopniowo sam/sama wchłania w siebie te cechy, przejmując je.  Zaczyna zachowywać się podobnie, narasta agresja, bluzga wulgaryzmami i zanim się zorientuje jest jak zombie, bez uczucia i życia. Sam/sama staje się na niektórych płaszczyznach życia bezduszna, mówiąc: „czuję się, jakby ona zabrała mi całą duszę”.

Pewna osoba opisała mi ten stan jako zatrucie. Toksyczne słowa, wulgaryzmy, wieczne wytworzone w jej „chorym umyśle” oskarżenia były dla niego jak jad, który stopniowo zatruwał. Używamy określenia: TOKSYCZNY ZWIĄZEK nie przypadkowo.

Kiedy lekceważysz pierwsze i kolejne znaki ostrzegawcze w tych pierwszych etapach, za chwilę powie Ci o tym Twoje ciało. Dlaczego? Bo tylko w taki sposób może zwrócić Twą uwagę i Cię obudzić.

Bezwarunkowa miłość

Osoba poszukująca miłości autentycznej, akceptującej i pełnej, trwając za wszelką cenę przy toksycznym partnerze/partnerce, unicestwia siebie, traci tę pierwotną wrażliwość i skarb, który od zawsze w sobie pielęgnowała wierząc, że kochając kogoś bezgranicznie można go zmienić. To idealizm i błędna interpretacja „bezwarunkowej miłości”, której wielu z nas poszukuje za zewnątrz, zamiast odnaleźć ją w sobie!

Wewnętrzny rozpad, jaki odczuwa wierna małżonka, to bolesne burzenie jej wierzeń i bajkowego wyobrażenia; bo kiedy rozpada się oparcie w osobie, pod wpływem toksycznego związku trzeba zacząć samemu tworzyć granice i poczucie oparcia.

Mówisz, KOCHAM i słyszysz od kogoś, Ty również jesteś toksyczny. Owszem, wielokrotnie tak jest, jednak nie zawsze. Rzadko pisze się o partnerach, którzy usiłują utrzymać małżeństwo, że kochały i często szufladkuje się je jako toksyczne.

Dlaczego taki partner próbuje wszystkich metod, aby osobę „ratującą” związek zatrzymać? Bo na poziomie nieświadomym ta Miłość przypomina mu o tej Miłośći, której  nigdy nie zaznał, o tej boskiej cząstce, której jest nieświadomy, a której tak bardzo pragnie, że się nią dławi. 

Kochając miłością „za wszelką cenę”, kosztem swej wolności nie uratujemy nikogo, ani tego którego my kochamy, ani tym bardziej siebie, zaś dary, które od Stwórcy otrzymujemy trwonimy dla jednostki, która być może nigdy pokocha i nie doświadczy tej miłości w sobie.

Zatracając swą Duszę stajemy się sami bezduszni i zamiast wybrać miłość do siebie, by być miłością dla najbliższych, którzy jej pragną i rozdają dalej, tracimy ją w sobie dla człowieka, który ją odrzuci lub zniszczy.

Jeśli zostaniesz z nim, wybierzesz śmierć!

Jeśli uciekniesz od wyboru, również wybierzesz powolną śmierć.

Jeśli obronisz siebie, ocalisz życie.

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: