Strona glówna

Potrzeby ciała, a zmiany wewnętrzne

Potrzeby ciała a potrzeby Duszy

Każda choroba, każde upośledzenie i fizyczne niedomaganie, nieustanne odwiedziny u lekarzy, zmuszają nasze ciało do zajęcia się nim. Ono – spychane do nieświadomości chce zwrócić naszą uwagę. Dopasowuje się do podświadomości, domaga dotyku, czułości, dbałości o nie. Nie znając jego potrzeb, nie może inaczej jak tylko w negatywie – to jego krzyk.

Podstawowe potrzeby wynikają z zaspokojenia fizycznego: dostarczenia pokarmu, ubrania, utrzymania w czystości. Do Duszy zaś należy zadbanie o jego estetykę: smukłość, zdrowe pożywienie, namaszczanie olejkami, upiększanie u kosmetyczki, fryzjera, odpowiednio dobrany styl… Zaniedbanie tej sfery cielesności tłumaczymy brakiem czasu, zabieganiem, a wystarczy niewiele, by co dzień, przez krótką chwilę się nim zająć.

Dostarczmy przyjemności przez dotyk, masaż, ale przede wszystkim przyjemny i sensualne muśnięcie, które poruszy energię, pobudzi do działania i wyzwoli chęć do życia.

Dziś zaciera się granica pomiędzy estetyką u kobiet a rzeźbieniem ciała u mężczyzn. Wiele kobiet odwiedza Fitness-Kluby i coraz więcej panów spotykamy w salonach piękności. Wszystko jest dozwolone, pod warunkiem zachowania równowagi i wyważenia.

Wraz z potrzebami i zmianami zachodzącymi wewnątrz nas, mamy często potrzebę dokonywania zmian na zewnątrz. Nie tylko chcemy kreować, coś stworzyć, ale choćby zmienić fryzurę, image, styl…

Pamiętam w moim życiu okres silnego podzielenia, kiedy to nie wiedziałam zupełnie, co ze sobą zrobić, w jakim kierunku pójść i co rozpocząć. Odczuwałam natomiast silny przymus wyjścia z tego podzielenia. Objawiało się ono między innymi noszeniem czerni. Czasem patrzyłam w lustro i widziałam dwie kobiety, przy czym utożsamiałam się z obiema. Jedna o młodym wyglądzie i jasnym spojrzeniu; druga z przygaszonym, pustym po rozstaniu z mężczyzną wzrokiem.

Kolory a zmiany wewnętrzne

Wraz z pogodzeniem się owego opuszczenia, akceptacją swego położenia, z odżałowaną stratą, zaczęłam zakładać rzeczy, które odzwierciedlały właśnie moje wnętrze i nową odkrytą potrzebę. Najpierw pojawiła się czerwień i czerń – ogień i ciemność. Idealnie to pasowało do mojego zbuntowania wobec tego, co mnie spotkało. Styl rockowy idealnie odzwierciedlał mojego zbuntowanego Ducha.
Odczułam w sobie silnie głoszoną zasadę, że zanim pogodzimy się z faktem, doświadczeniem, najpierw musimy dopuścić do siebie niezgodę na sytuację, w której tkwimy, wydarzenie i faktyczny stan.

Kiedy uporałam się z moim buntem i bólem, przyszedł czas na stonowane ubrania, znów czarne, ale tym razem sukienki i spódniczki, czyli ubrania podkreślające kobiecość. Również kolory niebieskie i pomarańczowe, odkrywały mój spokój i chęć tworzenia, otwarcie na kreację.

Ile razy słyszę: nie noszę tego bo to niewygodne, bo nie lubię, NIE CZUJĘ.

Zachęcam Was kochani do chwili refleksji. Do przejrzenia swej garderoby i może małych zmian. Do szczerej rozmowy ze swoim ciałem. Może dowiecie się dlaczego mu niewygodnie i dlaczego ucieka od dotyku i przyjemności.

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: